Preludium do nagonki na ludzi wierzących w Polsce – czyli co o kwestii obrazy uczuć religijnych sądzi katolicki prawnik.

grudzień 18, 2007 - Leave a Response

Na stronie internetowej Radia Maryja przeczytałam dzisiaj bardzo ciekawy tekst. Dotyczył on propozycji zniesienia zapisu o obrazie uczuć religijnych, jaka wysunął poseł Palikot. Już sam fakt, że ów jegomość jest z PO, z pewnością dobrej prasy w kręgach mediów radiomaryjnych mu nie wróży. Tym bardziej zaś pomysł zniesienia ochrony uczuć religijnych osób wierzących w Polsce.

Zacznijmy od meritum sprawy, czyli zacytowania samego przepisu:

Artykuł 196 kk brzmi: “Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2“.

A zatem każdy, kto dopuści się zniewagi względem przedmiotu czci religijnej lub miejsca wykonywania obrzedów religijnych, może trafić do więzienia na dwa lat. Oczywiście, każda osoba która choć raz spotkała się z opisami praktyki stosowania tego zapisu, zada zapewne w tym momencie móstwo konkretnych pytań, związanych z nieścisłością i podatnością na interpretacje brzmienia tego zapisu.

Ale dla publicystów radiomaryjnych wątpliwości nie ma; nie ma też nieścisłości, wszystko jest jak najbardziej jasne. Uczucia religijne obraża ten, kto obraża nas. Bo my jesteśmy Polacy i Katolicy. Kto nas obraża, obraża katolików i naród – prosta jak drut zasada, która już wielokrotnie objawiła się w wypowiedziach i czynach radiomaryjnowców. Kto słucha Radia Maryja wie, o czym mówię – ja słucham od lat 3 już.

Nie to mnie jednak zaintrygowało w omawianym tekście, lecz zacytowana wypowiedź niejakiego mecenasa Szymańskiego, założyciela Stoważyszenia Polskich Prawników Katolickich (skądinąd, bardzo intrygującego tworu, ale to temat na inne rozmyślania).

Read the rest of this entry »

Rzecz o Basrze, przemycie broni,kobietach wyrzucanych z samochodu i kwitnącej demokracji…

grudzień 17, 2007 - One Response

Dzisiejszy TimiesOnline donosi o ideologicznych egzekucjach dokonywanych na kobietach, jakie odbywają się na ulicach Basry:

“Tossed from a car and shot in cold blood”

IT WAS just after 11pm and the shopkeeper was closing up for the night when a van screeched to a halt outside. The back doors flew open. “Someone inside threw a woman onto the street,” he said. “She was lying on the road but she was still alive. A man lent out and shot a machine-gun into her body.”

 

As the van raced away, the shopkeeper ran over to her. She was aged 25 to 30 with long dark hair and was lying face up. “There was so much blood,” he said. “The police just took a photograph and put her in the back of a van.”

 

There have been 48 women killed in six months for “un-Islamic behaviour”. The murders in the teeming southern port of Basra have highlighted the weakness of the security forces and the strength of Islamic militias as Britain prepares to hand over control to Iraqi officials today.

 

In another case, two teenagers saw a woman beaten to death by five or six men from the Mahdi Army, Basra’s most powerful militia. One picked up a rock and crushed her skull. The teenagers were told that their home and family would be destroyed if they betrayed the killers. [...]

W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę, by przytoczyć treść innego doniesienia opublikowanego na stronach Timesa:

“Basra handover ends British control in southern Iraq”

Four-and-a-half years of British military control in southern Iraq came to an end today with the handover of Basra Province in a curiously low-key ceremony at the city’s airport.

 

Before an audience of around 100 guests, including David Miliband, the Foreign Secretary, Basra province was handed back to full Iraqi control though the signing of a simple memorandum of understanding.

A tymczasem:

[...]

Gordon Brown told the Commons last week that Iraq was now a democracy, that violence in Basra had fallen by 90% and that the Iraqis were “taking control over their own security”.

 

However, Major-General Jalil Khalaf, the police chief, said the city’s 28 militias were better armed than his men. “They control the ports which earns them huge sums of money” he said.

 

As well as skimming profits from oil exports, they were importing weapons from Iran.

 

“You could smuggle a tank across that border if you wanted to,” he added.

Podsumujmy więc:

Brytyjczycy wycofali się z Basry, przekazując administrację tym terenem Irakijczykom. Tymczasem na ulicach prowincji rozbija się głowy nieprawomyślnym niewiastom, szmugluje sie broń i przemyca wszelkie dobra, a lokalne bojówki są lepiej uzbrojone niż oddziały policji. I być może dałoby się przejść nad tym do porządku dziennego, bo i cóż, nie takie rzeczy w telewizji żeśmy już widzieli, moi drodzy.

Trudno jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, że niejaki Gordon B. robi z nas – prostych ludzi – skończonych idiotów, i łżąc w żywe oczy stwierdza, że Irak stał się już państwem demokratycznym, przestępczość zmalała o 90%, a sami Irakijczycy przejęli już w pełni kontrolę nad swoim własnym bezpieczeństwem. Być może i przejęli, ale rękami wyposażonych w przemycane kałachy bojówkarzy. A wobec zapewnień o tak fenomenalnym spadku przestępczości, włos na głowie jeży się na myśl, co też działo się w Iraku przed wkroczeniem doń wojsk koalicyjnych, skoro obecne “wybryki” to zaledwie 10% stanu wyjściowego.

Zdumiewa mnie w tym wszystkim jednak nie fakt uprawiania przez Brytyjczyków zatwardziałego, graniczącego z logiką skeczy Monty Pythona, PR-u polityczno-militarnego sukcesu. Bo do tego też, jako konsument mass-mediów, zdążyłam już przywyknąć. Zdumiewa mnie to, drogi czytelniku, że autorem zacytowanego powyżej ciągu bredni jest ten sam polityk, który nie tak dawno przecież oświadczył, że jeśli na najbliższym szczycie UE-Afryka pojawi się (oficjalnie skądinąd zaproszony) prezydent Mugabe, on tenże szczyt ostentacyjnie zbojkotuje.

Prawa człowieka? Wolność? Demokracja? Wszystko to piękne, szczytne i wzruszające. Do momentu, w którym nie staje się walutą przetargową i kapitałem w politycznych gierkach… A że nie odkrywam Ameryki?

No cóż, świat nieustannie dostarcza mi powodów do moich drobnych zdumień…

Niech mi to ktoś wyjaśni…

grudzień 16, 2007 - Leave a Response

Gazeta praca publikuje tekst, oparty na treści zamieszczonej na www.wynagrodzenia.pl:

Absolwent ma więcej, niż absolwentka

Bezdyskusyjny jest fakt, że w każdej dziedzinie mężczyźni otrzymują wyższe wynagrodzenie niż kobiety. Niezwykle częsta jest sytuacja, gdy mężczyźni w tej samej grupie specjalizacji zawodowej otrzymują ponad 30% wyższe wynagrodzenie niż kobiety. Najmniejsze różnice zaobserwować można w naukach medycznych, pedagogicznych, humanistycznych oraz związanych ze sportem i rehabilitacją. Przewaga płacowa mężczyzn w tych grupach nie przekracza 10% wysokości pensji. Sytuacja taka wynika po części ze znacznego sfeminizowania wspomnianych grup zawodowych.

Czy ktoś potrafi znaleźć sensowne uzasadnienie takiego stanu rzeczy? Bo przecież absolwentka, idąc na rozmowę, nigdy nie usłyszy: Dobrze, mogę Pani zaproponować wynagrodzenie w wysokości X, co stanowić będzie 70% wynagrodzenia, które otrzymywałby na Pani miejscu mężczyzna. Trudno też posądzać pracodawców o zbiorowy szowinizm. Więc co: kulturowe schematy, nieuświadomione wewnętrzne teorie, efekt Tokena?